Skóra naczynkowa najczęściej jest cienka, sucha i nadreaktywna. Nadreaktywna to znaczy, że nie lubi wiatru, mrozu, słońca, dużych różnic temperatur, gorących potraw i napojów, ostrych przypraw, kawy i alkoholu. Nikotyny nie toleruje, łatwo się czerwieni od stresu i emocji, jest wybredna jeśli chodzi o kosmetyki i leki, a w dodatku nie daje pola do popisu kosmetyczkom. Nie dla niej wiele upiększających zabiegów. Co tu dużo mówić – potrafi dać nieźle w kość swoim właścicielkom.
– Przyczyną powstawania cery naczynkowej jest nieprawidłowa praca naczyń włosowatych – niewidocznych gołym okiem, a znajdujących się w brodawkach skóry właściwej. W warunkach fizjologicznych część tych naczyń ulega rozszerzeniu i wypełnia się krwią, natomiast inne pozostają okresowo zamknięte. Mówimy wówczas, że to naczynia włosowate spoczynkowe. Bywa jednak, że dochodzi do zaburzeń funkcjonowania tego mechanizmu, a naczynia włosowate ulegają nadmiernemu rozszerzeniu. Z czasem takie rozszerzenia utrwalają się, tworząc teleangiektazje, czyli widoczne na skórze naczynka i pajączki naczyniowe – tłumaczy kosmetolog Agata Goliszewska. I dodaje, że skłonność to cery naczynkowej często jest dziedziczna. – Wiemy, że teleangiektazje zdecydowanie częściej występują u kobiet, a sprzyjają im wrodzone zaburzenia budowy i krążenia w obrębie naczyń skóry oraz zaburzenia hormonalne, związane choćby z okresem ciąży czy menopauzą.
Do nadmiernej reaktywności naczyń mogą przyczyniać się ponadto choroby ogólnoustrojowe – nadciśnienie, zaburzenia pracy wątroby czy cukrzyca. Czynniki te powodują silne zaczerwienienie skóry – tzw. rumień, który początkowo samoistnie ustępuje, jednak z czasem może się utrwalić i być przyczyną trądziku różowatego. Ratunek? Odpowiednia pielęgnacja, profilaktyka i nieustanna uwaga.
Warto wiedzieć: Prądem w pajączki
Jednym z najpopularniejszych zabiegów, który ma za zadanie zamknąć rozszerzone naczynka, jest elektrokoagulacja. Polega ona na przepuszczaniu przez cieniutką igłę prądu o wysokiej częstotliwości. Powoduje to ścięcie zawartego w naczyniu włosowatym białka. Tym, którzy obawiają się igieł, kosmetolodzy i dermatolodzy proponują zabiegi metodą IPL (skrót oznacza intensywne światło impulsowe – Intense Pulsed Light) lub przy wykorzystaniu lasera. Uwaga: przy usuwaniu teleangiektazji jeden zabieg nie wystarczy!
Podstawowe zasady pielęgnacji cery naczynkowej
Samodyscyplina to podstawa dobrego wyglądu cery naczynkowej. Wysokim temperaturom mówimy więc „nie”, oprócz słońca i solaryjnych lamp unikamy gorących kąpieli, mycia twarzy w gorącej wodzie, a rozgrzewające maseczki do twarzy zamieniamy na łagodzące z alantoiną. Zimą rezygnujemy z zakupu cynamonowych balsamów i kremów (rozgrzewają), a zamiast nich stawiamy na preparaty z wyciągiem z kasztanowca, arniki albo nagietka lekarskiego (uszczelniają naczynia). Przykręcamy kaloryfery w domu (temperatura nie powinna przekraczać 19-21°C), odsuwamy biurka w pracy od źródeł ciepła, nie siadamy blisko kominków i piecyków.
Krok pierwszy: oczyszczanie
Nawet jeśli na co dzień się nie malujemy, wieczorem trzeba zmyć drobinki kurzu, potu, łoju i obumarłej warstwy rogowej naskórka. Podczas oczyszczania należy unikać mydeł oraz preparatów, które mogą powodować podrażnienie i wysuszenie. Powinny być to kosmetyki łagodne, najlepiej bezzapachowe, przeznaczone dla cery wrażliwej i naczynkowej. Nie należy stosować produktów antybakteryjnych i toników alkoholowych.
Krok drugi: krem, czyli pielęgnacja podstawowa
Czas na krem. Ten nakładany wieczorem niech będzie bogatszy w składniki odżywcze, regenerujące i przeciwzmarszczkowe, a aplikowany o poranku koniecznie musi zawierać filtry. – Osoby z cerą naczynkową przez cały rok muszą stosować kremy z filtrami SPF 30, a zimą dodatkowo chronić skórę przed wiatrem i mrozem. Powinny zawierać związki, które wzmocnią barierę ochronną naskórka. Zalicza się do nich: skwalen, ceramidy, lecytyny, fitosterole, oleje roślinne bogate w niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (np. olej z ogórecznika, wiesiołka), a także woski i silikony. Wybierając kremy lub maski, szukajmy ich na półce z produktami dla skóry naczynkowej – radzi Agata Goliszewska.
Dlaczego to takie ważne? Bo kosmetyki te szybciej redukują obrzęki i zaczerwienienia, wzmacniając i uszczelniając naczynia krwionośne. Często zawierają bioflawonoidy, np. diosminę i hesperydynę, które wpływają na mikrokrążenie skórne, witaminę C – uszczelniającą i wzmacniającą naczynia, oraz witaminę PP – działającą przeciwzapalnie. W ich składzie pojawia się również panthenol, alantoina, kasztanowiec, oczar wirginijski, arnika górska, lukrecja. Jesienią i zimą dobrze jest stosować emulsje tłuste lub półtłuste przeznaczone dla cery naczynkowej, które poza aktywnym działaniem na naczynka będą uzupełniać płaszcz hydrolipidowy, a tym samym wzmacniać barierę ochronną skóry. Musimy jednak wiedzieć, że samo stosowanie kremów nie spowoduje zamknięcia rozszerzonych już naczyń. Kosmetyki mogą jednak zmniejszyć rumień i zapobiegać powstawaniu nowych „pajączków”. Trzeba je tylko stosować systematycznie i uzbroić się w cierpliwość. Czasami na pierwsze zadowalające efekty przyjdzie nam czekać trzy miesiące.
Krok trzeci: sztuka kamuflażu
Rozszerzone naczynka na policzkach i przy skrzydełkach nosa na szczęście można ukryć pod korygującym makijażem. – Podstawą jest dobrze dobrany podkład i korektor. Nie tylko zatuszują widoczne już naczynka, ale także wzmocnią ochronę skóry przed zimnem i promieniami UV. Ważne jednak, aby kosmetyki te nie zawierały substancji potencjalnie drażniących, np. kompozycji zapachowych i konserwantów – tłumaczy Agata Goliszewska.
Krok czwarty: wizyta u kosmetyczki
Każdy, kto choć raz skorzystał z profesjonalnego zabiegu kosmetycznego, wie, że jego efekty widać gołym okiem. Cera od razu staje się wygładzona, jaśniejsza. W stadium naczynioruchowym, kiedy naczynia kurczą się po rozkurczeniu, można pozostać przy pielęgnacji kosmetykami i profesjonalnych zabiegach w gabinetach. Poprawiają one kondycję skóry, a regularnie stosowane, zmniejszają również zaczerwienienie.
Każdy zabieg zawsze dobiera się na podstawie specjalistycznej diagnozy skóry i jej indywidualnych potrzeb. Zwykle w skład podstawowego pakietu upiększającego wchodzi peeling enzymatyczny, maska, serum, czasami kosmetyczka wykonuje jeszcze delikatny masaż na bazie odpowiedniego kremu do cery naczynkowej. Ze skórą naczynkową nie można niestety „poszaleć” – nie dla niej rozpulchniające maski, mocne masaże twarzy. Cera naczynkowa lubi jednak zabieg jontoforezy, polegający na wprowadzeniu w skórę, przy wykorzystaniu prądu stałego, substancji aktywnych uszczelniających ściany naczyń i działających przeciwzapalnie i łagodząco.
Zabiegi wykonuje się w serii, zazwyczaj dwa razy w roku. W celu oczyszczenia skóry robi się peeling kawitacyjny, a następnie przy pomocy ultradźwięków (sonoforeza) wprowadza np. witaminę C czy bioflawonoidy. Z powodzeniem można też stosować polihydroksykwasy, które mniej podrażniają skórę niż popularne alfa-hydroksykwasy (AHA), natomiast wystrzegać sie raczej należy mikrodermabrazji. Cera naczynkowa doceni również łagodzące podrażnienia maski alginianowe oraz drenaż limfatyczny, nie powodujący rozgrzania tkanek. Niekiedy też panie umawiają się na naświetlania lampą sollux z niebieskim filtrem.
Krok po kroku: Przykładowy zabieg dla skóry naczynkowej na bazie kosmetyków RS2 Pevonia
Na początku przygotowuje się maseczkę – proszek, zawierający algi, zieloną herbatę i rumianek, które łagodzą podrażnienia. Po demakijażu mleczkiem z wyciągiem z róży francuskiej i alantoiną kosmetyczka wprowadza w skórę ampułkę z zieloną herbatą, uciskając przy tym punkty motoryczne układu limfatycznego (skronie, punkty za uszami, nad brwiami, pośrodku czoła). Następnie pędzelkiem nakłada przygotowaną wcześniej maskę. Na nią wędruje jednorazowa maseczka gazowa, zwilżona chłodną wodą, a na to pudrowa maska o zapachu róż z algami, rumiankiem i herbatą. Ta zastyga bardzo szybko i przybiera kształt twarzy. Powstaje gipsowy odlew, który zdejmuje się po kwadransie. Można go zabrać do domu, ozdobić i używać jak maski weneckiej. Resztki maseczki zmywa się zimną wodą, skórę odświeża tonikiem, wklepuje ampułkę, nakłada krem do cery naczynkowej. Gotowe. Najlepsze efekty osiąga się po wykonaniu serii 5-6 zabiegów.
***
Konsultacja: Agata Goliszewska, kosmetolog z warszawskiej kliniki Skin Clinic

