artykuł

Co stosować na oparzenia?

fot. Shutterstock

Do oparzenia może dojść w różnych okolicznościach. Najwięcej oparzeń zdarza się w domu, najczęściej w kuchni, zwykle wskutek kontaktu z gotującą wodą, nagrzanym uchwytem garnka, pryskającym tłuszczem, parą lub po prostu ogniem. Na szczęście rzadziej dochodzi do oparzeń środkami chemicznymi lub z powodu dotknięcia przewodu elektrycznego. Oparzenia te są bowiem cięższe, trudniej się goją, a bywa, że pozostawiają trwałe ślady (blizny).

Zdarzają się też, nieraz dość poważne, oparzenia skóry wywołane zbyt intensywnym opalaniem. Oparzenia dzielimy według ciężkości stanu na trzy stopnie. Pierwszy charakteryzuje się zaczerwienieniem skóry, lekkim obrzękiem i uczuciem pieczenia. Drugi - to pojawienie się rumienia, silnego obrzęku, dotkliwego bólu i pęcherzy, wypełnionym surowiczym płynem. W najcięższych oparzeniach - trzeciego stopnia dochodzi do martwicy skóry i głębokich ran pooparzeniowych. Nasze postępowanie zależy od ciężkości urazu i okoliczności, w których nastąpiło poparzenie.

Jeśli mamy do czynienia z oparzeniem lekkim - natychmiastowe polewanie skóry strumieniem zimnej wody łagodzi ból, nie dopuszcza do powstania zaczerwienienia ani pęcherzy. Oparzone miejsce polewamy po prostu przez kilka minut zimną wodą z kranu. Nogę zaś najwygodniej polewać prysznicem nad wanną. Podobnie jak klatkę piersiową lub brzuch. Jeśli np. oparzenie wrzącą wodą przydarzyło się człowiekowi ubranemu, należy możliwie szybko zdjąć z niego odzież i polewać wodą gołą skórę. Trzeba pamiętać, że nie wolno smarować oparzonych miejsc olejem i innymi tłuszczami, mydłem, białkiem kurzym. Takie praktyki zdarzają się jeszcze w niektórych środowiskach, choć nauka już dawno uznała je za szkodliwe. Wyjątkiem jest oparzenie słoneczne, przy którym ulgę przynosi posmarowanie skóry olejem lnianym.

Oparzenia środkami chemicznymi, niezależnie od tego czy spowodowane są kwasem czy ługiem, także najpierw neutralizujemy przez obfite polewanie wodą. Później dopiero szukamy właściwego środka. Dla oparzeń kwasami dobry jest 3% roztwór sody oczyszczanej (na szklankę wody czubatą łyżeczkę od herbaty). Oparzenia ługami można zneutralizować słabymi roztworami kwasów (na litr wody 6 łyżek 6% octu). Oparzenia chemiczne śluzówek ust i przełyku są zawsze niebezpieczne. Wypijania dużych ilości mleka, jak polecano dawniej, nie doradzamy, szczególnie gdy nie mamy pewności co do rodzaju substancji chemicznej. Lepiej wtedy szybko wezwać pogotowie. Kiedy dochodzi do oparzenia z powodu zapalenia się na poszkodowanym odzieży, staramy się najpierw ugasić na nim płomień. Wtedy najlepiej przewrócić palącego się człowieka na ziemię, i obracając go jak walec, stłumić ogień kocami lub szmatami, które mamy pod ręką. Aby oszczędzić mu bólu i nie pogłębiać urazów skóry spowodowanych poparzeniem, nie wolno bez fachowej pomocy zdejmować z poszkodowanego ubrania. Po ugaszeniu płomienia należy przykryć oparzonego, aby nie tracił dodatkowo ciepła, i natychmiast wezwać pomoc lekarską.

Czytelnicy często pytają, czy przy obmywaniu lub polewaniu oparzeń można używać spirytusu lub czystej wódki? Użycie ich jest polecane tylko w przypadku oparzeń lekkich, powierzchownych - słowem pierwszego stopnia. Przy małej powierzchni oparzenia przyłożenie wacika nasączonego spirytusem i pozostawienie go na kilka minut daje uczucie chłodu, działa więc przeciwbólowo i dezynfekująco. Natomiast przykładanie spirytusu, kiedy rana jest otwarta, a pęcherz pęknięty, nie tylko nie leczy, ale niepotrzebnie drażni tkanki i sprawia dodatkowy ból. Trzeba też pamiętać, aby w przypadku oparzenia dłoni i przedramienia szybko zdjąć pierścionek czy obrączkę, a także bransoletki w postaci zamkniętych kółek. Kiedy narośnie obrzęk, będzie to niemożliwe. Obecnie w aptekach są specjalne środki, które zabezpieczają oparzone miejsce przed dodatkową infekcją, łagodzą ból, przyspieszają gojenie rany. Można tu wymienić np. Panthenol w aerozolu, którym można spryskać umyte i oczyszczone oparzenia. Dobry jest też Alliogel - ziołowy środek Poznańskich Zakładów Zielarskich "Herbapol" - przydatny w leczeniu pooparzeniowych ran niewielkiego stopnia. Żel ten przyspiesza procesy odnowy uszkodzonych komórek i gojenie uszkodzonego naskórka. Warto aby w każdej domowej apteczce środki te na wszelki wypadek były pod ręką.

Odpowiada Hanna Woyno

Ocena

Podobne artykuły

Multimedia

fot. Shutterstock
Komentarze
Komentarze
Obrazek użytkownika frankk
frankk pt., 02/12/2011 - 11:28
Wróciłem z delegacji, chciałem sobie zrobic coś na obiad, wrzuciłem pare rzeczy na gorący olej, niefart był taki że zahaczyłem rękawem o rękojeś patelni i jej cała zawartośc znalazła się na mojej prawej dłoni - piwerszy krok to polewanie strumieniem zimnej wody - pomogło przez kilka pierwszych minut, ale zaczerwienienie nie znikło, pojawił się ból - starym domowym sposobem od wieków z dziada pradziada posmarowałem smalcem z królika, następnego dnia zaczerwienienie w większości znikło, pozostało jednak między palcami wskazującym a środkowym, gdzie skóra najcieńsza i najbardziej chyba wrażliwa, tudzież pojawiły się bąble z płynem surowiczym, smaruje nadal tym smalcem, zapach nieprzyjemny ale wiem że pomaga, jak żaden inny środek. Dodam tylko tyle, że kilka lat temu siostrzeniec mojej żony, wówczas trzylatek, mimo obecności kilku dorosłych osób, potknął się i wpadł rączką do garczka z wrzątkiem - skutki były fatalne, cała prawa rączka od palców po łokiec poparzona - postępowanie jak w moim przypadku, zimna woda następnie w/w smalec, dziś nie ma nawet blizny. Polecam bardzo, trzeba tylko znaleźc kogoś kto załatwi w jakiś sposób taki smalec, nie wiem czy można go kupic, ale u nas "każdy" takowy posiada na wyposażeniu w swoim domu jeśli można tak to nazwac. Pozdrawiam
Email nie zostanie opublikowany.
CAPTCHA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.
Graficzne pułapki CAPTCHA
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.