wydrukuj wyślij
Odsłuchaj
Ewa Jacek
Tekst odsłuchasz dzięki magazynowi o zdrowiu Magazyn o zdrowiu Żyjmy dłużej
Rozmiar czcionki:


Twoja ocena Ilość Średnia
4 4.5

Galeria osobliwości


2007-03-23
Źródło: Żyjmy Dłużej, nr 03/2007
Odrażający, potworni, wielcy. Od wieków ludzie urodzeni z fizycznymi ułomnościami lub zmienieni przez rzadkie choroby budzili zarazem grozę i fascynację. Często wrażliwi i utalentowani skazani byli zazwyczaj na rolę eksponatów w cyrkach i gabinetach osobliwości.

Wyglądał tak przerażająco, że - jak pisali lekarze - kobiety i osoby o słabych nerwach na jego widok uciekały z krzykiem. Mowa o chyba najbardziej zmienionej przez chorobę osobie na ziemi.

Życie i śmierć człowieka słonia
Joseph Merrick urodził się 147 lat temu w Anglii. Najbliższa rodzina porzuciła 11-letniego chłopca, gdy tajemnicza choroba zmieniła jego twarz w przypominającą słoniową głowę straszliwą maskę, deformując też ciało. Na szczęście przygarnął go wuj i otoczył opieką. Gdy dorósł, próbował zająć się handlem ulicznym, ale dzieciaki z okolicy notorycznie znęcały się nad odmieńcem. Wylądował więc w objazdowym cyrku „dziwów natury", mając nadzieję na godziwe zarobki. Niestety, po powrocie z tournée po Europie znalazł się bez środków do życia i dachu nad głową. Kiedy więc pewnego dnia policja uratowała go z rąk wrzeszczącego tłumu, odstawiono go do szpitala doktora Fredericka Trevesa, którego poznał już wcześniej. To zdarzenie odmieniło jego życie. Inteligentny i wrażliwy Merrick znalazł swoją przystań.
Doktor ofiarował mu pokój wypełniony książkami i obrazami, gdzie jego podopieczny zajmował się pisaniem wierszy i czytaniem. Przyjmował także znanych gości, stał się bowiem popularny w londyńskim towarzystwie. Długie i spokojne życie nie było jednak pisane Merrickowi. Lekarze nie potrafili mu pomóc, ani nawet poprawnie zdiagnozować choroby, która tak potwornie zdeformowała jego oblicze i w końcu spowodowała jego śmierć. Zmarł mając 29 lat. Historię życia Josepha Merricka przedstawił w filmie „Człowiek słoń" David Lynch.

Kudłaty wybryk natury
W czasach, gdy nie było nie tylko chirurgii plastycznej, ale nawet zwykłych golarek i depilatorów, nadmierne owłosienie czyniło z ludzi budzące strach i niezdrową ciekawość dziwolągi i straszydła. Często takie osoby zyskiwały sławę i zarabiały duże pieniądze w objazdowych cyrkach czy teatrzykach osobliwości. Pełno w nich było kobiet z brodą, ludzi-niedźwiedzi albo wilków czy kobiet-małp.
Za ich wygląd odpowiedzialna była choroba zwana hipertrochyzą, czyli zespół nadmiernego owłosienia. To schorzenie o podłożu genetycznym jest dziedziczne, więc mogą istnieć całe rodziny nią dotknięte. I rzeczywiście tak jest. W Meksyku żyje rodzina Gomezów, gdzie hipertrychoza dotknęła już szóste pokolenie z kolei. Z 32 krewnych połowa ma problem z nadmiernym owłosieniem. Zdaniem naukowców to schorzenie powoduje „uśpiony" zwykle gen, pochodzący z czasów, gdy nasi przodkowie mieli gęste futra. W hipertrychozie owłosienie obejmuje całe ciało, łącznie z nosem, wargami i uszami; wolne są zwykle tylko wnętrza dłoni i podeszwy stóp.

Człowiek o lwiej twarzy
Jedną z najbardziej znanych włochatych gwiazd teatrów osobliwości był urodzony w 1890 roku w Polsce Stefan Bibrowski.


[1]234
Wasze komentarze Wasze komentarze (0)