wydrukuj wyślij
Odsłuchaj
Ewa Jacek
Tekst odsłuchasz dzięki magazynowi o zdrowiu Magazyn o zdrowiu Żyjmy dłużej
Rozmiar czcionki:


Twoja ocena Ilość Średnia
184 4.19

Nerwica - choroba duszy


2007-02-02
Źródło: Super linia, nr 02/2007
Czujesz ciągłe zmęczenie, niepokój, masz kłopoty z zasypianiem, drżą ci ręce... Boisz się o swoje zdrowie. Podejrzewasz, że jesteś poważnie chora? A może to nie twoje ciało choruje, a źródłem złego samopoczucia jest nerwica.

 

Każdy z nas w życiu przeżywa jakieś stresujące wydarzenia. Czujemy wtedy lęk, bezradność, napięcie, bezsenność, smutek. Objawy te zazwyczaj po pewnym czasie mijają samoistnie. Jednak gdy pomimo ustąpienia sytuacji stresowej złe samopoczucie utrzymuje się dłużej lub nasila, należy udać się do specjalisty. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że mamy nerwicę.

Nerwica - co to takiego?
Nerwica to potoczna nazwa zaburzenia nerwicowego. Jest to choroba emocji. Najczęściej wynika z konfliktów wewnętrznych lub zewnętrznych związanych z sytuacjami, na przykład konfliktów między obranymi celami a brakiem możliwości ich realizacji. Objawy są różnorodne i zależne od rodzaju zaburzenia. Podstawowym symptomem jest lęk, po którym pojawiają się drżenie rąk, dreszcze, silne napięcie mięśni, kołatanie i ból serca, bóle i zawroty głowy, duszność, nadmierna potliwość, bóle brzucha, biegunka, uczucie pełnego pęcherza.

Nerwice to grupa zaburzeń psychicznych. Oto kilka jej typów.

Nerwica neurasteniczna
Słowo „neurastenia" znaczy „słabość nerwów". Osoba cierpiąca na ten typ nerwicy odczuwa zmęczenie pomimo braku obiektywnej przyczyny, czuje się rozdrażniona, słaba, boli ją głowa (uczucie zaciskającej się obręczy), czuje zamęt, nie potrafi się skupić, nie potrafi zapamiętać tego, co przeczyta lub usłyszy. Wszystkie bodźce i odczucia, które do niej docierają, są przykre i denerwujące.

Nerwica hipochondryczna
Hipochondrykiem nazywamy osobę, która martwi się o swoje zdrowie i lubi rozmawiać na ten temat. To jeszcze nie hipochondria. Hipochondryk bowiem naprawdę cierpi i nie udaje, choć wyniki badań wykluczają jakąkolwiek chorobę. On jednak jest przekonany, że skoro odczuwa ból, to jest chory. Ciągły ból sprawia, że uwaga chorego skupiona jest jedynie na własnym ciele i chorobie. Pozostałe aspekty życia przestają się liczyć. Lęk o własne zdrowie powoduje, że chory niepotrzebnie przyjmuje ogromne ilości leków oraz poddaje się zabiegom diagnostycznym i leczniczym.
Nie są znane podłoża występowania hipochondrii, ale przypuszcza się, że jest ona często ucieczką od innych problemów, często od samotności. Chory za wszelką cenę stara się zwrócić na siebie uwagę.

Nerwica histeryczna
Charakteryzuje się ogromną różnorodnością objawów, czasem skrajnych. Występuje brak czucia, ślepota, głuchota,  utrata głosu, spowolnienie ruchów, utrata pamięci lub zupełnie odwrotnie: uporczywy ból, nadwrażliwość wzrokowa czy słuchowa, gadatliwość, nadmierne pobudzenie ruchowe lub też nadmierna pamięć.


[1]2345
Wasze komentarze Wasze komentarze (126)
2010-02-20 19:50:35
JUSTYNA
jakby była mozliwosc to prosiłabym by osaoba podpisujaca sie ona mogła napisać coś wiecej na temat bólu stawów ja mam to samo byłam u armi lekarzy i na poczatku leczyli mnie na zapalenie nerwa potem jeszcze na inne schorzenia w koncu sama doszłam do wniosku że to nerwica jak to leczyc mam bóle ściskajace głowy mrowienie idretwienie nóg drżenie w klatce piesiowej uczucie zmeczenia


2010-01-19 12:08:30
ona
Odkąd zaczęły mnie boleć stawy nóg a każdy lekarz mówi mi co innego to zaczęłam tracić chęć do życia i często myślę o uwolnieniu się od wszystkiego ...


2010-02-26 09:40:46
Dani
Hej.Ja tez mam od 9 lat bole w okolicach stawu skokowego, ktory czasem dotyczy miesni przy kosci poiszczelowej, a czasem łydek. @ lata temu lezalem z tym w Klinice Neurologii, bo chcialem to wreszcie zdiagnozowac. Wpisano mi rozpoznanie "zespół cieśni kanału stępu". Ale i tak to pozniej niestety zostawilem, zaniedbalem, i mysle, zeby teraz jeszcze raz wykonac badania. A bole te nadal trwaja- odzywaja sie po krotkim czasie biegania czy wchodzenia po schodach. Nigdy tych bóli nie łączylem z nerwicą, choc problemy psychiczne zaczalem miec po kilku latach i to bezposrednio nie z tego powodu. Takze "ona" nei poddawaj sie, moim zdaniem to nie jest powod, by myslec az tak ciezko. udaj sie do lekarza, zrob cos z tym, byc moze dobrze by bylo wykonac szereg badan w szpitalu. Ja przy tym mialem, jak wspomnialem problemy psychiczne, ktorych skutki nadal odczuwam, ale w mniejszym stopniu. Dosc powiedziec, ze ostatnie 4 lata, to byla dla mnie zyciowa katastrofa. Pozdrawiam :)
2010-01-09 19:44:54
dana
Witaj,
Pragnąc Ci pomóc chce zwrócic uwagę, ze wyjazd z dzieckiem jeszcze bardziej Cię pogrązy w smutku i niepsełnieniu. Skoro kochasz swojego męża a męczą Cię jedynie wewnętrzne lęki i obawy to nie musisz uciekać, to nie jest wyjście. Wyjściem będzie konsultacja z psychologiem lub terapeutą, który pomoże Ci uporać się z wszelkimi obawami," poukładać "sobie swoje problemy na nowo. Znalazłaś osobę, którą kochasz i z którą dzielisz życie...jesteś szczęsciarą moja droga, i masz zatem dla kogo poradzić sobie ze sowimi problemami.
Pierwszysm krokiem który powinnaś wykonać, to udać się do specjalisty. Poszukaj w swojej miejscowości jakiejś placówki do której mogłabyś się udac. Terapia nie jest niczym wstydliwaym, pomaga wielu osobom Smile powodzenia życzę !!!


2009-12-06 15:09:01
Potrzebuje Pomocy
Witajcie,

Jest mi strasznie zle, jest mi ciezko. Odkad bylam dzieckiem, wszystkim sie przejmowalam, glupim testem, glupim egzaminem. Zawsze jednak wykulam sie tak, ze w zyciu niczego nie oblalam, a wrecz przeciwnie, zdawalam na 5 i6. Nigdy nie moglam sie zwiazac z nikim, nie bylo chetnych a jak juz sie znalezli to wialam na czym swiat stoi. Niemniej jednak zawsze pragnelam miec rodzine. Lokowalam swoje uczucia w osobach, ktore z perspektywy czasu jak patrze albo mnie nie chcialy albo byly kompletnie nieodpowiednie -np zonaty szef z 3 dzieci, ksiadz, muzy z zespolu rockowego. Wszystko to bylo oczywiscie na plaszczyznie platonicznej. W koncu spotkalam chlopaka z odleglego kraju na internecie, w ktorym sie zakochalam. Zanim sie spotkalismy, rozmawialismy ze soba 6 miesiecy, dzien w dzien po kilka godzin. Jak sie spotkalismy pierwszy raz, bardzo mi sie spodobal i to ja bylam pierwsza, ktora go pocalowala. Nie mniej jednak, po paru dniach wpadlam w nerwice i paniczny lek. Nie moglam wyjasnic z jakiego powodu. Moj chlopak musial jechac na miesiac do RPA, po czym wrocil po mnie i razem pojechalismy do Irlandii. Bylo mi trudno zaadoptowac sie do nowej sytuacji, na poczatku cierpialam i mialam depresje. Myslalam ze jak sie juz w kims zakocham, to mi wszystkie leki i nerwice przejda. A one mi sie jeszcze bardziej spotegowaly. NO ale nic, wyszlam za niego za maz, mamy corke, ktora ma juz roczek. Od roku siedze z nia w domu. Jestem sama, tesknie za moja rodzine. Teraz dostaje w glowe, ze chce wracac do Polski, ale moj maz nigdy nie pojdzie ze mna, bo nie zna ani jezyka, ani nie moglby znalezc pracy w swoim zawodzie. On prze do tego, zeby wrocic do Cape Town, gdzie mieszka jego rodzina. NA poczatku sie zgodzilam, bo jest to piekne miejsce. ale potem zaczelam sie wycofywac, myslec ze moi rodzice nie beda widziec jak dorastaja moje dzieci, ze nie bede miec juz takiego kontaktu ze swoim rodzenstwem jaki dotad mialam. Najgorsze jest to, ze sobie ubzduralam, ze gdybym byla szczesliwa, to bym poszla z moim mezem nawet na koniec swiata, ale ja jakos nie moge. Teraz mi sie wydaje, ze jestem klamca sama przed soba, ze go ranie. Ciagle widze przed oczami jak go zostawiam, zabieram corke i wracam do domu, widze ten bol i meke przez ktora oboje przechodzimy, wstyd przed tym co inni powiedza i tym ze spierdzielilam sobie i komus innemu zycie. A ja chce byc szczesliwa i chce zeby moj maz byl szczesliwy,. nie wiem tylko czy ja mu to potrafie dac. NAwet jak go bym zostawila, to wiem ze bym cierpiala do konca zycia, ze komus zrobilam krzywde i pewnie bym myslala tez ze mogloby byc dobrze przeciez, nie klocimy sie ani nic...czego ja wiecej chce...nie ufam sobie, ja juz nic nie wiem o co chodzi...jest mi strasznie przykro...a nie moge powiedziec ze go nie kocham, niemniej jednak ucieczka wydaje mi sie ze przynioslaby mi ulge...ale czy ja musze cale zycie uciekac??? nie chce tak zyc


2009-12-31 08:01:24
lieft
masz meża, więc idziesz z mężem przez życie, a nie ze swoimi rodzicami, to dla was rodzisz dziecko, a nie dla swoich rodziców,twój problem leży w złym pojmowaniu świata i twojej roli jako żony, matki, w złym wychowaniu, w złych nawykach wyniesionych z domu. Powinnaś porozmawiać z kimś, kto ci to wyjaśni, jak nie pojmiesz szybko, to ciągle będziesz dostawała w tyłek od życia.
2009-12-28 11:46:06
ABC
Idź do psychologa, najlepiej poszukać pomocy u specjalisty.
2009-11-28 19:18:18
240507
dziewczyno,ratuj się póki jest czas nie wierz w jego obietnice,nie dotrzyma ich,kopnij go w d...ę,trochę poboli,ale czas leczy rany,szkoda twojego życia na takiego dupka,wiesz mi sama to miałam,pogoniłam i teraz wiem,żedobrze zrobiłam,jesteś jeszcze młoda,spotkasz tego jedynego,a jak nie to bez żalu,


Zobacz wszystkie komentarze...